Jeszcze dwa zakręty..."
![]()
Funkcję komendantki szczepu przejęła druhna Bogumiła Kosior, mając za zastępcę druhnę Bernardetę Tomczyk.
Zimą szczep wyjechał do Karłowa na biwak. Właściwie nie byłoby w tym nic szczególnego poza tym, że w Górach Stołowych akurat była porządna zima, która sprawiła, że harcerze szli z plecakami ze Ścinawki Średniej, a potem drogą stu zakrętów, w śniegu po kolana... Zawarte w tytule słowa drużynowych miały przekonać harcerzy, że niedługo dojdą na miejsce. Ostatni dotarli około godz. 23:00. Nie zmienia to jednak faktu, że było przyjemnie. Następnego dnia harcerze jeździli na sankach, budowali śnieżne rzeźby, śpiewali podczas kominka i... kompletnie przemoczeni zdążyli na pociąg do Wałbrzycha czekający w Kudowie, do którego udało się im dotrzeć dzięki uprzejmości żołnierzy, którzy zaopiekowali się plecakami, przewożąc je na dworzec.
Rok harcerski 1989/90 zaowocował powstaniem nowej drużyny prowadzonej przez dawnego członka czterdziestki i siedemnastki - druha Wojciecha Dudkę - o nazwie SQBI (32 WDH). Owa drużyna znalazła się na obozie w Wilczu (komendantem obozu był wówczas druh Przemek) razem z innymi drużynami. Tu po raz pierwszy na obozie szczepu pojawili się ludzie spoza organizacji, poprzydzielani do poszczególnych drużyn - głównie to oni dostarczali kadrze obozu różnych problemów, z którymi należało sie uporać (wystarxzy porozmawiać z druhną Benią na temat Jasia i Maniusia...). Na tym obozie w ostatnią noc rozwiązano 17 WŚDHS QPi2.
Po akcji letniej druhna Bogucha z tego samego powodu, co jej poprzednicy, złożyła pełnioną funkcję, by zamienić się na sznury z druhną Benią.
Funkcję komendantki szczepu przejęła druhna Bogumiła Kosior, mając za zastępcę druhnę Bernardetę Tomczyk.
Zimą szczep wyjechał do Karłowa na biwak. Właściwie nie byłoby w tym nic szczególnego poza tym, że w Górach Stołowych akurat była porządna zima, która sprawiła, że harcerze szli z plecakami ze Ścinawki Średniej, a potem drogą stu zakrętów, w śniegu po kolana... Zawarte w tytule słowa drużynowych miały przekonać harcerzy, że niedługo dojdą na miejsce. Ostatni dotarli około godz. 23:00. Nie zmienia to jednak faktu, że było przyjemnie. Następnego dnia harcerze jeździli na sankach, budowali śnieżne rzeźby, śpiewali podczas kominka i... kompletnie przemoczeni zdążyli na pociąg do Wałbrzycha czekający w Kudowie, do którego udało się im dotrzeć dzięki uprzejmości żołnierzy, którzy zaopiekowali się plecakami, przewożąc je na dworzec.
Rok harcerski 1989/90 zaowocował powstaniem nowej drużyny prowadzonej przez dawnego członka czterdziestki i siedemnastki - druha Wojciecha Dudkę - o nazwie SQBI (32 WDH). Owa drużyna znalazła się na obozie w Wilczu (komendantem obozu był wówczas druh Przemek) razem z innymi drużynami. Tu po raz pierwszy na obozie szczepu pojawili się ludzie spoza organizacji, poprzydzielani do poszczególnych drużyn - głównie to oni dostarczali kadrze obozu różnych problemów, z którymi należało sie uporać (wystarxzy porozmawiać z druhną Benią na temat Jasia i Maniusia...). Na tym obozie w ostatnią noc rozwiązano 17 WŚDHS QPi2.
Po akcji letniej druhna Bogucha z tego samego powodu, co jej poprzednicy, złożyła pełnioną funkcję, by zamienić się na sznury z druhną Benią.



